Spragniona

(Ewangelia św. Jana 4,5-42, Lekcje: Wj 17,1-7; Rz 5,1-11)

Rozmowa Jezusa z Samarytanką

Drodzy, kto was był kiedykolwiek prawdziwie spragniony? Kto odczuwał suchość ust i pieczenie warg? Żyjemy w kraju, gdzie pod dostatkiem mamy bieżącej wody i prawie nikt nie odczuwa pragnienia, tak jak w krajach około zwrotnikowych. W Palestynie słońce potrafi zmęczyć, pozbawić sił, wysuszyć a nawet zabić. Przykrość pragnienia odwodnionego organizmu wzmaga suchy wiatr oraz wszechogarniający kurz czy piasek, który unosi się przy każdym porywie wiatru.

Ewangelia opisuje nam Jezusa, który zmęczony podróżą i upałem, potrzebuje pomocy. Nie jest w stanie naczerpać sobie sam wody z głębokiej studni. Prosi przybyłą Samarytankę o pomoc. Prosi o wodę. Samarytanka nie reaguje spontanicznie, nie podaje mu wody. Jak myślicie, drodzy, dlaczego? Może widzi coś, czego my dzisiaj w tekście Ewangelii nie dostrzegamy?

Drodzy, Samarytanka widzi bariery, które oddzielają ją od nieznajomego wędrowca: bariery, które są niewidoczne na pierwszy rzut oka, ale z drugiej strony są bolesne i najtrudniejsze do przezwyciężenia: bariery narodowościowe, bariery kastowe, kulturowe, religijne i płciowe. Dzisiaj zobaczymy, jak Jezus pokonuje te bariery krok za krokiem poprzez głęboką duchową konwersację, uwagę, zawiązanie więzi i powierzenie kobiecie wielkiej mesjańskiej tajemnicy.

Jezus i Samarytanka spotykają się przy studni w południe. O tej godzinie raczej nikt nie czerpał wody ze względu na duży upał. Samarytanka prawdopodobnie korzysta z tej okazji, by być sama, by nie spotkać nikogo. Może dlatego, że jak czytamy dalej – kobieta żyje z mężczyzną, który nie jest jej mężem? Samarytanka zdziwiona jest, że Jezus chce z nią rozmawiać. Warto tutaj nadmienić, że Samarytanie byli sąsiadami Izraelitów, i jak to często bywa – sąsiadami skłóconymi przez wieki życia obok. Żydzi tak bardzo nie lubili Samarytan, że starali się z nimi nawet nie rozmawiać.

Jezus wychodząc z inicjatywą rozmowy łamie kulturową niechęć, jaka panowała między narodami.  Łamie również ciszę i samotność kobiety w jej mentalnym byciu z dala od innych. Nie wiemy, czy w trakcie rozmowy Samarytanka w końcu podaje Jezusowi wodę, jednak Jezus zmienia perspektywę danej sytuacji relacji mówiąc o wodzie życia, o którą kobieta mogłaby go prosić, wiedząc, kim on jest.

Drodzy, widzimy w tej historii, jak obie perspektywy – materialna i duchowa – przeplatają się w rozmowie. Oba pragnienia: i te fizjologiczne (pragnienie wody) i te duchowe (pragnienie Boga) są silne i potrzebują w życiu każdego człowieka być zaspokojone. Jezus obiecuje kobiecie w piekącym skwarze południa, że kto napije się wody, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku żywotowi wiecznemu. Smarytanka odczuwa oba pragnienia. Stopniowo coraz głębiej rozumie słowa Jezusa, jako przemawiające bardziej do jej duszy, mówiące o rzeczywistości duchowej, o Bogu. Woda ze studni ustępuje wodzie żywej, zaspokojenie pragnienia wody ustępuje pragnieniu Boga, pragnieniu życia i darowi Ducha Świętego, którego symbolizuje woda w Ewangelii Jana.

Kobiecie na początku trudno jest przyjąć słowa i dar Jezusa, wciąż trzymają ją bariery, o których mówiliśmy wcześniej. Samarytanka wskazuje na różnice religijne między Żydami, a Samarytanami: Ojcowie nasi na tej górze oddawali Bogu cześć; wy zaś mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy Bogu cześć oddawać. Jezus zaskakuje ponownie kobietę, pociągając ją do Boga, i lekceważąc różnice religijne, które budują mury niezgody między narodami: Lecz nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie; bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali. Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu i w prawdzie. Oto słowa otuchy nie tylko dla Samarytanki, ale dla każdego, kto spragniony jest więzi z Bogiem.

Niezwykle pocieszające słowa szczególnie zaś dla tych, którym inni ludzie mówią, jak mają wierzyć, jak mają żyć i jakimi być, by „Bóg ich akceptował”. Każdy z nas na pewno zna jakąś osobę, która „nie pasowała” do swojego Kościoła i która przeżywa kryzys wiary ze względu na innych. Bóg szuka człowieka i pragnie więzi z każdym, kto go jest spragniony relacji  Bogiem, z każdym kto pragnie wody żywej. Bóg jest Bogiem, który wychodzi naprzeciw swojemu stworzeniu, naprzeciw też naszym potrzebom. Potrafi sprawić by nawet ze skały wytrysnęła woda, jak w czytanej dzisiaj historii z Księgi Wyjścia. A cóż dopiero, drodzy, jeżeli chodzi o nasze serce… Bóg chce, aby z Twojego i mojego serca popłynął strumień wody żywej. Nawet jeżeli jest to serce kamienne…

Wracając do naszej ewangelicznej historii, zauważmy, że Jezus łamie kolejną barierę, pytając kobietę o jej męża. Samarytanka odpowiada, że nie ma męża. Jezus pochwala jej szczerą odpowiedź i wyjawia więcej informacji na temat jej osobistego życia. Oto bowiem kobieta ta miała pięciu mężów, a obecnie żyje z kimś bez ślubu. Za tymi kilkoma słowami kryje się zapewne prawdziwy dramat życia, o którym nic nie wiemy. Możemy tylko spekulować, ile przykrych, może dramatycznych, bolesnych historii kryje się za tymi rozwodami. W tamtych czasach i kulturze kobiety nie miały możliwości podejmować pracy, zależne ekonomicznie były od męża lub dalszej rodziny. A mąż mógł się z kobietą rozwieść z byle powodu. Rozwód w życiu kobiety oznaczał nie tylko potępienie społeczna, ale i ryzyko głodu, niepewność życia i izolację społeczną, religijną. Te doświadczenie pokazują kobietę w nowym świetle. Samarytanka być może wiele wycierpiała niesprawiedliwie, może niosła na sobie ból krzywdy bez winy.Na myśl przywodzą słowa Jezusa z Kazania na Górze (Mt 5), kiedy Jezus mówi: Błogosławieni, którzy łakną i pragną (są spragnieni) sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Jezus nie potępia, nie komentuje, nie osądza. Pochwala jej szczerość odpowiedzi, mimo, że w tym przypadku szczerość to narażenie się na potępienie innych.

Drodzy, dialog Jezusa z Samarytanką jest niezwykły. Jest to najdłuższa rozmowa Jezusa, o jakiej możemy przeczytać w Ewangelii Jana. Jezus rozmawia z kobietą w sposób głęboki, pełen empatii, bezpośredni, przyjacielski i głęboko teologiczny. Tylko w tej rozmowie Jezus otwarcie objawia siebie, jako Mesjasza. Mówi wprost Samarytance, kim jest.  Wyróżnia ją w ten sposób pośród innych postaci opisanych w Ewangelii. Kobieta jest bowiem również niezwykła – inteligentna, przenikliwa, doświadczona i wciąż szukająca Boga. Jezus pokonuje wszystkie bariery, jakie dzielą go od Samarytanki. Odpowiada na jej najgłębsze pragnienie – pragnienie Boga. A kobieta oczekuje w nadziei własnej wiary na Mesjasza i oto spotyka go twarzą w twarz.

Drodzy, spotkanie Mesjasza jest nie tylko spełnieniem obietnicy proroków, ale głęboką przemianą, dzięki której kobieta może doświadczyć akceptacji samej siebie, ukojenia po trudnych doświadczeniach życia i nadziei na Boga, który jej szuka i który chce jej życia, życia wiecznego. Oto sens wody żywej, którą proponuje kobiecie Jezus. To Duch Święty jest tą wodą żywą, które wedle czytanych dzisiaj słów Apostoła Pawła rozlany jest w naszych sercach. Oto odpowiedź na głębokie pragnienie, na potrzebę spieczonego, wysuszonego serca, ukojenie dla wyschłej jak pustynia duszy.

Kobieta przemieniona, już nie szuka izolacji od własnych sąsiadów, lecz z odwagą biegnie opowiedzieć innym mieszkańcom miejscowości o spotkanym Mesjaszu, Jej słowa są wiarygodne siłą wiary i doświadczenia, bowiem zostaje ona wysłuchana i dzięki jej słowom, inni też wierzą. Samarytanka staje się misjonarką świadczącą o Chrystusie, dzięki niej, wierzą inni. Jezus zostaje z Samarytanami jeszcze dwa dni, świadcząc im o Bogu.

Drodzy, kto was był kiedykolwiek prawdziwie spragniony? Kto odczuwał suchość serca, pieczenie duszy, psychiczne wypalenie? Żyjemy w kraju, gdzie pod dostatkiem mamy tych, którzy nie mają nadziei, nie widzą dobra, są zagubieni. Duszę, serce można pozbawić sił, zagłodzić żyjąc bez Boga. Dzisiaj jednak Bóg przemawia do Ciebie: chcę by z twojego serca popłynęła woda żywa, woda odnowy. Ta woda da Ci życie, również życie wieczne i sprawi, że już więcej nie będziesz spragniona/-y. Szukaj tego Źródła, a Bóg Cię odnajdzie, tak jak odnalazł spragnioną Samarytankę.

Amen.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kazania. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Spragniona

  1. Kazimierz pisze:

    Temat Samarytanki rozmawiającej z Jezusem jest bardzo dobry. Dobitnie pokazuje nam to niemiecki przekład Biblii, z której możemy zrozumieć jak bardzo Samarytanka mogła postrzegać Jezusa jako kogoś dziwnego. „Ty jesteś prorok” – to mogło być wręcz źle zrozumiane patrząc oczami dzisiejszej młodzieży, w kontekście osoby religijnie nawiedzonej (patrząc czysto po ludzku). Gdy Jezus mówi o wodzie żywej – również Samarytanka dała do zrozumienia, że skoro ten Nieznajomy jest tak wszechwiedzący, to niech pokaże co potrafi – dzisiejsza młodzież uznałaby sprawę za zwykłą drwinę (pamiętajmy, że gdy Jezus wisiał na krzyżu – zwykłe gapie wyśmiewały się: „innych wybawiał, teraz niech siebie wybawi”). A jednak ta kobieta – Samarytanka, mimo, że była tym kim była, okazała się najlepszym misjonarzem wśród swoich i to dzięki jej świadectwu inni uwierzyli przestając być poganami. Jezus osiągnął więc swój cel i choć może dzisiejsza młodzież uzna tę biblijną opowieść jedynie z ironicznym uśmiechem (wszyscy dobrze wiemy, jak zachowuje się dzisiejsza młodzież), to jednak my wierzący pójdziemy z Chrystusem przez życie dalej, wiedząc, że nasze życie nigdy się nie skończy, gdyż czy żyjemy, czy umieramy, należymy do Pana (nasze życie ukryte jest w Panu). Chrystus nas zapewnił, że kto spożywa Jego Ciało, choćby i umarł – żyć będzie i nie umrze na wieki. Serdecznie Panią pozdrawiam.

  2. Kazimierz pisze:

    Czy pani fryzjerka stylu kobieta-wampir będzie interesować się teologią feministyczną? Wątpię! Czy dziewczyna myśląca tylko o robieniu wielkich pieniędzy będzie interesować się teologią feministyczną? Wątpię! Czy panienka, dla której najważniejszym celem w życiu będą modne markowe ciuchy, internet i perfumy będzie interesować się teologią feministyczną? Wątpię! Pozostaje więc nam tylko wiara, nadzieja i miłość, które wszystko przetrwają i kiedyś zaowocują we właściwym zrozumieniu spraw Bożych. Serdecznie Panią pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *