Monika

Monika Zuber

Pochodzę rodzinnie z Podlasia, urodziłam się w Białymstoku i mieszkałam tam 21 lat. Studiowałam dwa lata w Białym na „polibudzie” architekturę, a następnie teologię ewangelicką we Wrocławiu i w Warszawie na uczelniach ekumenicznych (BST i ChAT). Dokształcałam się dodatkowo z dziedziny duszpasterstwa, psychologii, terapii behawioralnej, egzystencjalnej i przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Naukowo zajmuję/pasjonuję się teologią feministyczną, współczesną egzegezą Nowego Testamentu oraz socjologią religii.

Mieszkałam we Wrocławiu 8 lat i zakochałam się w tym mieście bardzo. Potem przeprowadziliśmy się do Trójmiasta (Gdańsk), a następnie do Wejherowa na 3 piękne lata. Kolejne półtora roku mieszkałam w Warszawie, i 7 miesięcy w Olsztynku. Obecnie jestem w Ełku na Mazurach, jak i w Starych Juchach. Tak więc wiodę życie nieco pielgrzymie, co akurat uważam za uroczą przygodę 😉

Pracowałam w pozarządowych organizacjach chrześcijańskich, na uczelni teologicznej, firmie pozyskującej środki UE oraz udzielałam się wolontaryjnie w różnych programach edukacyjnych, misyjnych i społecznych w Polsce i poza nią. Od lipca 2010 pracuję jako pastorka (księżna?) w Kościele Ewangelicko-Metodystycznym. Po siedmiu latach wikariatu (okresu próbnego) zostałam ordynowana w 2017 roku na panią diakon (diakonkę?) a w 2019 roku na panią prezbiter(/-kę). 

W naszym kraju nie tyle moja praca/służba/zawód, co moja płeć może budzić kontrowersje. Kościół Ewangelicko-Metodystyczny na świecie jest otwarty na służbę kobiet i ich ordynację, zobaczymy, czy w Polsce również. Na świecie w Kościele Metodystycznym kobiety ordynowane są na prezbiterki od ok. dwustu lat, w Europie od stu lat. W Polsce jeszcze tylko Kościół Ewangelicko-Reformowany dopuszcza pełną ordynację kobiet (na prezbiteriat), a Kościół Ewangelicko-Augsburski na diakonat. Mam nadzieję, że w najbliższych latach grono ordynowanych kobiet w Polsce się powiększy.

Interesuję i pasjonuję się teologią, psychologią i sztuką (malarstwo, grafika, rzeźba, ceramika, architektura).

Mam męża Darka, córeczkę Zosię, synka Stasia i dwa sierściuchy.

Wklejam poniżej dwa wpisy z mojego starego bloga: o zmianie i relacjach międzyludzkich. Opisują one ważne aspekty mojej tożsamości i uważam, że są wyrazem mojego internetowego ekshibicjonizmu 😉

~~~~~~~~~~~~

dynamiczne mapy i połatane horyzonty

piątek, 25 września 2009 13:33
startując w młodość, a następnie dorosłe życie miałam
jasne wyobrażenia i konkretne mapy życiowe
narysowane własnymi marzeniami, celami i dążeniami
ich przejrzystość dodawała mi odwagi
a pierwsze wysiłki ich korekty napawały strachem
bałam się zmian, jak ognia, który pochłonie moje mapy bez pamięci
i zatopi w otchłani zagubienia moje kruche życie

z-m-i-a-n-a jednak niespodziewanie stała się nieodzowną towarzyszką mej codzienności
najpierw nieproszona i niechciana, potem jako zło konieczne
aż w końcu – jako sprzymierzeniec marzeń
lub jak przyjaciółka podróży do dalekich krain

moje mapy coraz częściej pokreślone i korygowane
zmieniały współrzędne geograficzne
trasy szlaków, dróg i ukształtowanie terenu
coraz częściej nie kreśliłam ich już sama
często cyrkiel i ołówek był w rękach innych
pojawiały się cudze notatki w różnych kolorach atramentu
praca wspólna, symfonia odmiennych talentów i perspektyw

czasem na tej pogiętej i wymęczonej długą pracą mapie
staję bosymi stopami, a w rękach trzymam lornetkę,
unoszę się na palcach delikatnie
i przez lornetkę patrzę na horyzont przede mną
nadając mapie realnych kształtów rzeczywistości
łapię jej trójwymiarową przestrzeń

horyzont niegdyś prosty i jednoznaczny
dzisiaj sporo połatany
cały w szwach i nowych liniach
nabrał też wielu ciekawych kolorów i ich odcieni
już nie taki całkiem prosty
przestał być jednoznaczny
teraz nie rządzi nim fizyka
a geometria wykreślna całkiem poszła w łeb

kiedyś moje mapy były narzędziem
penetracji nieprzyjaznego świata poza mną
dzisiaj coraz częściej linie map prowadzą również poprzez
moje serce i wgłąb mojej duszy
zatarły się granice
między mną, mapą a resztą świata
który już nie taki nieprzyjazny
ale mocno zespolony i niezbędny

ścieżki, lasy, wzgórza i doliny
nieprzebrane krainy
po których biegnę pełna zapału
lub spaceruję zachwycona
stopą dotykając nowych szlaków na mej mapie
i zostawiając mokry ślad we własnej duszy
jak na soczystym mchu lasu
kolejny krok ku światu i w głąb serca

przede mną już nie jasny, konkretny cel
lecz pagórki za którymi
czekają nowe przygody życia
dynamika tajemniczych zagadek
na które odpowiedź już nigdy nie będzie jednoznaczna…

każdy kawałek mnie

niedziela, 02 sierpnia 2009 14:20
każde spotkanie to wspólny posiłek chwil

rwanie myśli na pół
częstowanie się radością
i wspólna łza wzruszenia nad zachodem słońca

każde rozstanie to wyrwany kawałek serca
rozstanie z częścią wspólną, co stała się moją
żal za chwilami co mogły by jeszcze zakwitnąć

mimo, że boli nie żałuję żadnego kawałka siebie

który powędrował z wami w różne światy (i zaświaty)
gdzieś tam mgły naszych wspólnych chwil drgają pod chmurami wspomnieńciepłe_chmury

warto kawałek po kawałku rwać własne serce
by dzielić i łączyć życie
kawałki mej duszy unosi wiatr po świecie
jak mgły wieczorem
niech płyną radośnie

to mój sens bycia

me serce wciąż pełne
a dusza wciąż się wylewa
tak jak nie zabrakło chleba i ryb, gdy dzieliła je Miłość
na kawałeczki wspólnego szczęścia

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Poniżej linki do wywiadów ze mną/nami:

pytanie na śniadanie…

dzień dobry….

religia.onet

co by było gdyby…

pastorka

miłego oglądania/czytania 🙂