Monika

mMonika Zuber

Pochodzę rodzinnie z Podlasia, urodziłam się w Białymstoku. Studiowałam dwa lata w Białym na „polibudzie” architekturę, a następnie teologię ewangelicką we Wrocławiu i w Warszawie na uczelniach ekumenicznych (BST i ChAT). Dokształcałam się dodatkowo z dziedziny duszpasterstwa, psychologii i terapii behawioralnej. Naukowo zajmuję/pasjonuję się teologią feministyczną, współczesną egzegezą Nowego Testamentu oraz socjologią religii.

Mieszkałam we Wrocławiu 8 lat i zakochałam się w tym mieście bardzo. Potem przeprowadziliśmy się do Trójmiasta (Gdańsk), a następnie do Wejherowa na 3 piękne lata. Potem półtora roku mieszkałam w Warszawie, i 7 miesięcy w Olsztynku. Obecnie jestem w Ełku na Mazurach. Tak więc wiodę życie nieco pielgrzymie, co akurat uważam za uroczą przygodę 😉

Pracowałam w organizacjach chrześcijańskich, na uczelni teologicznej oraz udzielałam się wolontaryjnie w różnych programach edukacyjnych, misyjnych i społecznych w Polsce i poza nią. Od lipca 2010 pracuję jako pastorka w Kościele Ewangelicko-Metodystycznym. Po siedmiu latach wikariatu (okresu próbnego) zostałam ordynowana w 2017 roku na panią diakon (diakonkę?). Obecnie czekam jeszcze na ordynację prezbiterską.

W naszym kraju nie tyle moja praca/służba, co moja płeć może budzić kontrowersje. Kościół Ewangelicko-Metodystyczny na świecie jest otwarty na służbę kobiet i ich ordynację, zobaczymy, czy w Polsce również. Na świecie w Kościele Metodystycznym kobiety ordynowane są na prezbiterki od wielu lat. W Polsce jeszcze tylko Kościół Ewangelicko-Reformowany dopuszcza pełną ordynację kobiet (na prezbiteriat). Mam nadzieję, że w najbliższych latach grono ordynowanych kobiet w Polsce się powiększy.

Interesuję i pasjonuję się teologią, psychologią i sztuką (malarstwo, grafika, architektura).

Mam męża Darka, córeczkę Zosię, synka Stasia i dwa sierściuchy.

Wklejam poniżej dwa wpisy z mojego starego bloga: o zmianie i relacjach międzyludzkich. Opisują one ważne aspekty mojej tożsamości i uważam, że są wyrazem mojego internetowego ekshibicjonizmu 😉

~~~~~~~~~~~~

dynamiczne mapy i połatane horyzonty

piątek, 25 września 2009 13:33
startując w młodość, a następnie dorosłe życie miałam
jasne wyobrażenia i konkretne mapy życiowe
narysowane własnymi marzeniami, celami i dążeniami
ich przejrzystość dodawała mi odwagi
a pierwsze wysiłki ich korekty napawały strachem
bałam się zmian, jak ognia, który pochłonie moje mapy bez pamięci
i zatopi w otchłani zagubienia moje kruche życie

z-m-i-a-n-a jednak niespodziewanie stała się nieodzowną towarzyszką mej codzienności
najpierw nieproszona i niechciana, potem jako zło konieczne
aż w końcu – jako sprzymierzeniec marzeń
lub jak przyjaciółka podróży do dalekich krain

moje mapy coraz częściej pokreślone i korygowane
zmieniały współrzędne geograficzne
trasy szlaków, dróg i ukształtowanie terenu
coraz częściej nie kreśliłam ich już sama
często cyrkiel i ołówek był w rękach innych
pojawiały się cudze notatki w różnych kolorach atramentu
praca wspólna, symfonia odmiennych talentów i perspektyw

czasem na tej pogiętej i wymęczonej długą pracą mapie
staję bosymi stopami, a w rękach trzymam lornetkę,
unoszę się na palcach delikatnie
i przez lornetkę patrzę na horyzont przede mną
nadając mapie realnych kształtów rzeczywistości
łapię jej trójwymiarową przestrzeń

horyzont niegdyś prosty i jednoznaczny
dzisiaj sporo połatany
cały w szwach i nowych liniach
nabrał też wielu ciekawych kolorów i ich odcieni
już nie taki całkiem prosty
przestał być jednoznaczny
teraz nie rządzi nim fizyka
a geometria wykreślna całkiem poszła w łeb

kiedyś moje mapy były narzędziem
penetracji nieprzyjaznego świata poza mną
dzisiaj coraz częściej linie map prowadzą również poprzez
moje serce i wgłąb mojej duszy
zatarły się granice
między mną, mapą a resztą świata
który już nie taki nieprzyjazny
ale mocno zespolony i niezbędny

ścieżki, lasy, wzgórza i doliny
nieprzebrane krainy
po których biegnę pełna zapału
lub spaceruję zachwycona
stopą dotykając nowych szlaków na mej mapie
i zostawiając mokry ślad we własnej duszy
jak na soczystym mchu lasu
kolejny krok ku światu i w głąb serca

przede mną już nie jasny, konkretny cel
lecz pagórki za którymi
czekają nowe przygody życia
dynamika tajemniczych zagadek
na które odpowiedź już nigdy nie będzie jednoznaczna…

ciepłe_chmury

każdy kawałek mnie

niedziela, 02 sierpnia 2009 14:20
każde spotkanie to wspólny posiłek chwil
rwanie myśli na pół
częstowanie się radością
i wspólna łza wzruszenia nad zachodem słońca

każde rozstanie to wyrwany kawałek serca
rozstanie z częścią wspólną, co stała się moją
żal za chwilami co mogły by jeszcze zakwitnąć

mimo, że boli nie żałuję żadnego kawałka siebie
który powędrował z wami w różne światy (i zaświaty)
gdzieś tam mgły naszych wspólnych chwil drgają pod chmurami wspomnień

warto kawałek po kawałku rwać własne serce
by dzielić i łączyć życie
kawałki mej duszy unosi wiatr po świecie
jak mgły wieczorem
niech płyną radośnie

to mój sens bycia

me serce wciąż pełne
a dusza wciąż się wylewa
tak jak nie zabrakło chleba i ryb, gdy dzieliła je Miłość
na kawałeczki wspólnego szczęścia

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Poniżej linki do wywiadów ze mną/nami:

pytanie na śniadanie…

dzień dobry….

religia.onet

co by było gdyby…

pastorka

miłego oglądania/czytania 🙂