• Weronique

    Spotkanie, co przemienia w pomarańczę ;)

    Jadę autobusem. Za oknem pola, łąki, domki, las… Rozmyślam o historii Jezusa w Jerozolimie, o Jego symbolicznym wjeździe, złości w świątyni, nieporozumieniach, pięknych słowach mądrości, niezrozumieniu tłumu, co chciał zupełnie innego Mesjasza… W końcu o: zdradzie, samotności, pustce, śmierci, co taka była konsekwentna z tym, jak żył. Nie wszystko rozumiem, choć za każdym razem rozumiem inaczej. Nagle zapragnęłam w tych rozmyślaniach spotkania, dotyku, bliskości. Może ta samotność Chrystusa mnie tak uderzyła? Ja przecież za swój cień mam samotność… Zawsze się czułam w samotności, jak w domu. Innym razem jednak przychodziła do mnie przepełniona lękiem i pustką. Moja samotność niejednoznaczna, nie rozumiem jej do końca… i kocham, i odrzucam. Właśnie mijam…