Nie odchudzaj się Pismem Świętym

Krótka refleksja o wychowaniu: Nie odchudzaj się Pismem Świętym

 Żyjemy w czasach konsumpcjonizmu. Zalewani jesteśmy reklamami i obrazami, które kreują nasze potrzeby i nasz styl życia. Większość z nich skupia się na wizerunku, a więc i na ludzkim ciele, które m.in. taką rolę również pełni. Stąd popularność kosmetyków, wielki świat mody, fitness, zdrowy styl życia, niekończący się temat diet i sposobów na odchudzanie. W takiej kulturze ciało ludzkie może stać się obsesją.

Jesteśmy jednością psychofizyczną. Dlatego dbać powinniśmy zarówno o swoją duszę, jak o ciało. Niestety nasza popkultura nie dba o naszą duszę tak intensywnie. Może dlatego, że dusza nie jest tak widoczna, nie tak istotna w wizerunku i obrazie?

Jak powinniśmy dbać o duszę? Czy są jakieś balsamy (przeciwzmarszczkowe) dla duszy? Czy możemy stosować jakąś duchową dietę? Czy możemy mówić o higienie duszy?

O „diecie” w rozwoju duchowym pisze m.in. Apostoł Paweł, Apostoł Piotr i autor Listu do Hebrajczyków. Nie chodzi tutaj o odchudzanie się, czy też „dbanie o linię”, lecz o naturalny proces rozwoju w naszym wychowaniu chrześcijańskim. Na początku bowiem swojego rozwoju duchowego człowiek potrzebuje „mleka”, czyli podstaw wiary chrześcijańskiej. Dzięki nim wzrasta w wierze i przybliża się ku Bogu w swojej codzienności. Kiedy zaś chrześcijanin dojrzewa, zmienia się jego poznanie, jego mentalność i wrażliwość na dobro i zło. Dojrzewając potrzebujmy coraz to głębszych prawd wiary, sięgamy po odpowiedzi na pytania naszej codzienności: naszych wyborów, naszych dylematów, naszych wątpliwości. Rodzi się w nas również głód poznania Boga i Jego Słowa. Pytania i chęć wiedzy przychodzą wraz z bogactwem naszego doświadczenia, pojawiają się dzięki naszym relacjom i osobom, jakie spotykamy na ścieżkach naszego życia.

Czasami mam wrażenie, że nawet po wielu latach życia z Bogiem, potrafimy być „niemowlakami” w pewnych tematach, zagadnieniach, sytuacjach. Sami potrafimy dostrzec, że w pewnych dziedzinach życia jeszcze wiele przed nami nauki. Cieszymy się również, kiedy dostrzegamy, jak głęboko i mądrze Bóg wychował nas w pewnych dziedzinach naszego życia, czy charakteru.

Najlepszym przewodnikiem i podręcznikiem  naszym podążaniu za Bogiem jest nieustannie Pismo Święte. Kiedy z Pismem Świętym spotykamy się jedynie przy okazji słuchania kazań co niedziela, jest to jednoznaczne z wygładzaniem swojej duszy. Taki kontakt z Biblią to niewielka kropla w morzu naszych duchowych potrzeb. Jednak niestety niektórzy chrześcijanie w dbaniu o swoją duszę preferują skrajne odchudzanie. Tym samym nie rozwijają się, nie dojrzewają. A odchudzanie się w „diecie Pisma Świętego” jest dobrowolnym strajkiem głodowym (anoreksją duchową?), który prowadzi do zagubienia się i zwątpienia. Pamiętajmy również słowa św. Hieronima, że nieznajomość Pisma świętego jest nieznajomością Chrystusa.

W diecie duchowej nie tyle ważne jest na jakim poziomie rozwoju jesteś, ważne, aby karmić swoją duszę. Nie ważne, czy akurat potrzebujesz mleka czy pokarmu stałego, ważne aby jeść. Biblia jest ożywczym pokarmem zarówno dla niemowląt w wierze, jak i dojrzałych chrześcijan. I choć naszej duszy na pierwszy rzut oka nie widać, to ona decyduje o naszym szczęściu, o naszej codzienności, naszym życiu z Bogiem. Warto o nią dbać co najmniej tak troskliwie, jak o nasze ciało.

~~~~~~~~~~~~

opublikowano w Pielgrzym Polski

Ten wpis został opublikowany w kategorii Artykuły, notatki i blog. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *