Przemienienie

Każdy wie, jaki jest kształt serca. Ale czy serce może zmienić się, zmienić swój kształt? Czy wtedy cały człowiek zmienia się, wygląda inaczej? Co wtedy czuje serce? Czy czuje inaczej? Spróbujemy dzisiaj podążyć za pewną tajemnicą, zaprowadzą nas ślady – ślady Chrystusa.

Drodzy! Dzisiejsza Ewangelia opowiada nam historię niezwykłą. Otóż trzej apostołowie (Piotr, Jakub i Jan) są świadkami dziwnego zjawiska – podczas modlitwy Jezusa twarz przemienia się, zmienia się Jego wygląd. Oto ubranie również staje się przedziwnie białe. Skąd ta biel, skąd to światło? Jezus modli się. Nagle okazuje się, że nie jest sam. Zjawiają się dawno już nieżyjący wielcy prorocy żydowscy: Mojżesz i Eliasz. Nikt nie wie, jak się tam zjawili, ale to, co się akurat dzieje, jest tak niezwykłe, że zdarzyć się może wszystko. Mojżesz wieki wcześniej zapoczątkował prawo, którego mieli przestrzegać Żydzi; a Eliasz był charyzmatycznym prorokiem. Obaj są i byli wielkimi legendami, wielkimi postaciami, wspaniałymi osobami żyjącymi blisko Boga. Mojżesz reprezentuje żydowską drogę zbawienia poprzez wypełnianie Prawa, poprzez posłuszeństwo Bożym postanowieniom, poprzez dyscyplinę. Eliasz, jako prorok reprezentuje drugą żydowską duchowość – charyzmatyczną, szukającą Bożej łaski, dynamiczną w relacji z Bogiem. Tutaj obie te tradycje żydowskie spotykają się z Mesjaszem – nadzieją obu nurtów w judaizmie.

Wracając jednak do dzisiejszej narracji ewangelicznej… Uczniowie pewnie nie raz przecierają ze zdziwienia oczy, szczypią się, sprawdzając, czy aby jeszcze nie śpią. Apostołowie gapią się na owe niezwykłe zdarzenie, przyglądają jak Jezus rozmawia z prorokami. Podsłuchują. I słyszą o przyszłych, jakiś niejasnych wydarzeniach, które się mają stać w Jerozolimie. Nie rozumieją, o co chodzi. Nie rozumieją, że Jezus ma zostać ukrzyżowany. Kiedy prorocy po skończonej rozmowie z Jezusem chcą odejść, Piotr proponuje, aby jeszcze zostali. On chętnie „skombinuje” odpowiednie miejsce dla wszystkich, by owe niezwykłe wydarzenie mogło trwać dłużej. Wtedy ogarnia wystraszonych uczniów obłok (gęsta mgła?), nie wiedzą, co się może zdarzyć, co teraz będzie? Rozlega się jednak tylko głos, który słyszą, jak mówi: To jest mój Syn wybrany, Jego słuchajcie! Są pełni strachu i niepewności, zapewne mają wystraszone oczy i brakuje im tchu. Apostołowie widzą, jak obłok się rozwiewa, że jest już tylko sam Jezus. Pełni zdziwienia, wystraszeni i niepewni, co to wszystko ma znaczyć, wolą tą historię zachować dla siebie. Nic nie mówią innym uczniom po powrocie, choć pewnie po ich wystraszonych spojrzeniach, wszyscy widzieli, że stało się coś niezwykłego.

            Drodzy, cóż te zdarzenie oznacza? Czym jest dla nas dzisiaj? Czy stanowi dla nas jakąś wskazówkę w naszej codzienności, w naszym życiu i w naszym poszukiwaniu bliskości z  Bogiem? Te niezwykłe zdarzenie przemienienia Jezusa, jest jakby dotknięciem nieba – jakby uchyleniem rąbka tajemnicy, jaka dzieli nasze życie cielesne, ziemskie a życie duchowe, wieczne, niebieskie. Ta tajemnica pozostaje nie do końca rozwikłana, bowiem przerasta nas i nasz świat. Apostołowie pełni lęku i niezrozumienia są jak my, którzy szeroko otwieramy oczy, nadstawiamy uszu – i wciąż nie dowierzamy, wciąż nie pojmujemy.

            Chrystus chce nas swoim życiem pociągnąć za sobą, dać nam przykład. Zostawia ślady, po których mamy iść. Zdarzenie przemienienia Jezusa jest też zaproszeniem skierowanym do nas. Zaproszeniem do zmiany.

Apostoł Paweł w czytanym dzisiaj Liście do Filipian nawołuje każdego z nas, byśmy próbowali chodzić śladami, zostawionymi przez Jezusa. A Jego ślady to nic innego, jak: przebaczenie, poświęcenie, szukanie prawdy, miłość do innych wyrażana w czynach i poświęceniu, wiara pełna nadziei, modlitwa gorąca i bliska więź z Bogiem. Krok za krokiem, postępując za Jezusem, zbliżamy się do Boga. Ta nasza ścieżka po śladach zostawionych przez Chrystusa, zostawia w naszym sercu zmianę i przekształca naszą duszę. Przekształcani, przemieniani jesteśmy na podobieństwo Chrystusa, nabieramy rysów i stajemy się podobni do Niego. Brzmi to pięknie, ale to najtrudniejsza podróż, w jaką możemy się udać w naszym życiu.

Drodzy, nie każdy ma odwagę iść taką drogą. Dlaczego? Ponieważ ci, co szukają popularności i uznania innych, jak kiedyś z Chrystusa – z nas też dzisiaj się będą śmiać. Ci, co idą w swoim życiu na łatwiznę i wolą grzeszyć, jak kiedyś nie rozumieli Jezusa, tak i nas dzisiaj nie będą rozumieli. Ci, którzy są leniwi i szukają tylko swojej wygody, jak kiedyś nie słuchali Jezusa, tak i nas dzisiaj będą lekceważyć. Ci, co łamią prawo i są przestępcami, jak kiedyś ukrzyżowali Jezusa, tak i dzisiaj nas będą prześladować. Któż więc pragnie podążać tak trudną drogą? Na pewno Ci, którzy wiedzą, że żyją wiecznie i że życie z Bogiem to trudna ale i najszczęśliwsza przygoda. Naśladować Chrystusa będą chcieli wszyscy ci, w których sercach mieszka Duch Święty. Śladami Chrystusa podążą na pewno ci, co szukają prawdy, dobra i sprawiedliwości.

Drodzy, zauważcie, że Jezusa twarz nie emanuje takim światłem, kiedy jedzie podziwiany wśród tłumów, ani wtedy kiedy słuchają Go tysiące. Jezus nie jest celebrytą w żadnym przypadku. Nie szuka słów uznania, wyrazów podziwu i poklasku tłumów. Tak samo, jak świętość nie ma nic z blasku i nie szuka ludzkiej popularności czy uznania. Jezusa cudowna przemiana prawie nie ma świadków, za to następuje podczas głębokiej modlitwy. Jezus dostępuje przemiany stawiając czoła najtrudniejszej swojej misji – poświęceniu życia za innych. Tak i nas najgłębiej przekształcają najtrudniejsze chwile. Są to zarówno chwile cierpienia, jak i chwile wyzwań, samotności w naszej misji, rozterek i wątpliwości z poszukiwaniu Boga. Właśnie wtedy przychodząc do Boga w modlitwie i zaufaniu, nasze serca dostępują pocieszenia. Bóg jest z nami, mówi do naszej duszy, pozwala płynąć naszym łzom… W tych chwilach bliskości, Bóg daje nam ukojenie, siłę i wlewa w serce nadzieję. Kształtuje nas na nowo.

Tak więc nasze serce może zmienić kształt. Czy przemienione, wygląda inaczej? Czy bije inaczej, inaczej czuje, inaczej się cieszy i inaczej smuci? Chrystus zaprasza Ciebie, byś doświadczył/-a takiej tajemniczej zmiany. Bóg przemienia nasze dusze i serce, zmienia ich kształt. Nie czekaj, podążaj śladami Chrystusa, niech Bóg przemienia twoją duszę, zanim serce się gdzieś zagubi i zmieni się w kamień. Z przemienionym sercem, nie zawsze zmieni się cały nasz wygląd. Nos choćby lubi być niezmienny. Ale na pewno zmienią się Twoje oczy. One się będą uśmiechały, nawet jak usta pozostają niezmienne. Bo oczy to takie nasze osobiste lustra duszy.

Zmienione serce, przemieniona dusza, nowy człowiek. To wielka tajemnica, której nie trzeba się bać. To tajemnica pełna radości, miłości, pokoju. To życie uważne, głębokie, przeżywane z i dla innych, dla Boga. To życie, które się nigdy nie kończy, bo trwa wiecznie. Dziś Jezus zaprasza i Ciebie do takiego życia, do życia wiecznego i do przemiany!

Amen.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kazania. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *