księżyc nie lubi być sam

Otworzyła oczy. Środek nocy… jednak coś ją razi w oczy. Otwiera je szerzej – tak, to wielka twarz księżyca patrzy na nią tuż zza okna.
– Och… dlaczego mnie budzisz?
Obróciła się na drugi bok, przykryła ponownie kołdrą i zamknęła oczy. Nie pomogło. Po wypróbowaniu wszystkich wygodnych pozycji, Weronika doszła do wniosku, że to jednak jasna poświata, która wlewa się jak biały dywan przez jej okno, nie pozwala zasnąć. Zmęczona, z przymrużonymi oczami znów zerknęła przez okno.
– Kiedy ty biegasz po niebie, ja śpię. Kiedy ja biegam po świecie, ty bledniesz i znikasz. Niech więc tak zostanie.
Ziewnęła całą buzią, jak tylko szeroko potrafiła.
Chce mi się spać, a nie mogę zasnąć. Hmm.. co tu zrobić?
Weronika delikatnie podreptała boso do kuchni. Chłód kafelków był nieco przejmujący, więc przeszły ją dreszcze. Zaparzyła sobie aromatyczną herbatkę. Była zbyt zmęczona, aby coś czytać, a ciągle nie nużył jej sen.
Usiadła na szerokim parapecie swojego okna, owinęła się miękkim kocem i patrzyła w ogromne lica księżyca. Popijała swoją herbatkę i już rozdrażnienie jej minęło. Teraz nawet się cieszyła z tego niespodziewanego spotkania w ciągu nocy.
Zwyczajnie gapiła się na księżyc i jakby nie czuła się sama.
Przypomniała sobie kilka miłych chwil jej życia, kiedy też tak w milczącym nastroju siedziała razem z bliskimi przyjaciółmi. Bez słów. Dialog jednak zachodził. Na innym, głębszym poziomie. Przepływały myśli serdeczności, akceptacji, miłości… emocje elektryzowały. Słowa nie były już mostem, lecz przeszkodą, bowiem nie zdołałyby unieść tego pozytywnego dialogu dusz. Umniejszałyby cały ogrom zjawiska.
Teraz też zachodził dialog. Weronika postanowiła towarzyszyć księżycowi przez dwa kwadranse tej nocy.
Żeby nie był sam.
Bowiem, aby do końca móc przeżyć swoją samotność, musimy mieć również tych, którzy nam w tym pomogą. Przyjazne dusze.
Weronika wypiła ostatni łyk herbaty, jej coraz cięższe powieki, powoli się zamykały.
Ostatkiem przytomności zsunęła się z parapetu do łóżka.
Tuż przed snem usłyszała jeszcze kołysankę, którą jej zaśpiewał księżyc.
W podzięce za miłe towarzystwo.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Weronique. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *