w przytulnym domu przyjaznych sprzętów, cicho zasiadł ciepły wiatr

Weronika zamyka powieki,
chce być u siebie, stąpa za rzęsy, przez serce niedomknięte.
Ciemno jest tylko przez chwilę, gdy oczy dopiero zamknięte.
Jednak chwila po chwili rozbłyska powoli promykami ciepłe słońce.
Otwiera więc szerokie okna by go jak najwięcej przywiał ciepły wiatr.
Wiatr biega i igra ze szczęścia firankami, w których gubi się bez końca. Inaczej zaś zaduma, która usiadła spokojnie w szeroko miękkim fotelu myśli. W jej cieniu czasami przesiaduje tęsknota, która lubi się dziecinnie bawić w chowanego. Nie wiadomo kiedy wyskoczy zza rogu, czy zza książek wspomnień. Choć sama pozornie poważna i nostalgiczna, nosi w sobie wszystkie emocje, jakie znam.
Na stoliku chwil tymczasowych stoi zielona filiżanka miłości do piękna, która z tęsknotą rozmawia rankiem przy kawie. Zalewa myśli mlekiem jasnych idei, które żywo pulsują w różnobarwnej naturze niedoskonałości.
Smutek kapie czasami z kranu, kiedy rury nieporozumienia zawiążą się w supełek zapomnienia.
Złość kołysze się jak sukienka na wieszaku w szafie. Weronika ją zakłada kiedy przypływ szarych chmur zasnuje wesołe zachody słońca. Jej fioletowy kolor współgra z granatową szarością rosy nieba.
Na sofie gościnności przesiaduje dobra nadzieja, która uśmiecha się do każdego, kto zasiądzie tymczasem. Mruczy też na niej przyjaźń, która oplata się puszystym ogonem, uśmiechając się do krętych zdarzeń losu.
Weronika zapala świece miłości, które ogrzewają te niezwykłe wnętrze. Igrające blaski na ścianach rysują freski nieba, które ma Jego rysy twarzy. Stąpa bosymi stopami po podłodze mchu życzliwości. Przegląda się w lustrze łez, by zobaczyć jaką dziś nałoży sukienkę nastroju. Sięga po pomarańczowe rajstopy beztroski i zieloną, zwiewną suknię spokoju. Ta para smakuje jak sok brzoskwiniowy z miętą. Idealnie na wiosnę…

Bo tylko tu gdzie każde źdźbło trawy ma swoje czułe miejsce
Skleić się da życie, co pękło na pół (M. Kydryński)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Weronique. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *